Bieg WOŚP „Policz się z cukrzycą” 2019

Tegoroczna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała 13 stycznia 2019. W całej Polsce organizowano okazjonalne biegi charytatywne „Policz się z cukrzycą”. Poznań niestety w tym temacie zawiódł, postanowiłam więc policzyć się z cukrzycą w Mosinie w V Biegu Zimowym po Wielkopolskim Parku Narodowym, organizowanym również egidą WOŚP. Miał być to mnie mnie bieg mocno symboliczny, z racji choroby z którą mierzę się już od prawie 15 lat oraz docelowego miejsca zamieszkania, a raczej gminy, w której za parę lat stanie nasz wspólny dom rodzinny, czyli Mosiny. W biegu postanowił mnie wspierać Mąż, za co bardzo mu dziękuję, ponieważ pomimo szczytnego celu i bliskiej mi tematyki okazał się być najtrudniejszym dotychczasowym biegiem zorganizowanym, w jakim uczestniczyłam.

Od ponad tygodnia nie miałam szans na regularne treningi biegowe z racji ospy załapanej przez syna. Zresztą nawet wcześniejsze biegi przychodziły z trudem, czułam się ociężała i totalnie nie w formie. Aura też kompletnie nie sprzyja planowaniu wybiegań, bo albo pada deszcz, albo śnieg, albo jest smog, którego unikam, bo po treningach przy wysokich PM-ach mam gulę w gardle i zapalenie spojówek.  W deszczu lub śniegu biegam jeśli nie mówimy o ścianie wody i totalnej zamieci. Z racji tego coraz częściej rezygnowałam z ruchu na dworze na rzecz treningu domowego na macie lub kardio. Mimo ogólnego poczucia braku formy i sił pobiegłam i niestety te 10 km bardzo dały mi w kość. Głównym winowajcą był zbyt wysoki cukier na starcie (ponad 300mg/dl), co spowodowało niezłą zadyszkę przez pierwsze trzy kilometry. Potem było ciut lepiej, końcówka niestety znów słaba i z przechodzeniem do marszu. Niestety w tym biegu cukrzyca rozliczyła się ze mną, a nie odwrotnie.

 

I być może napisałabym więcej o cukrzycy i wpływie wysokiego cukru na efekty biegania., bo taki był zamiar na początku pisania tego posta. Jednak przez te dwie godziny, podczas których biegałam do okienka i obsługiwałam ludzi, odbierałam telefony od pacjentów, co jakiś czas podchodziłam do komputera z otwartą kartą wordpressa, żeby kończyć zaczętą myśl, zmieniło się wiele. Nazbyt wiele.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mam zdrowe dziecko dzięki Wielkiej Orkiestrze Światecznej Pomocy. Dzięki pompie insulinowej wypożyczonej z ośrodka diabetologii przy Szpitalu im. Raszei w Poznaniu, a zakupionej ze środków zebranych przez WOŚP Adrian jest dziś zdrowym 5 latkiem.

A ja straciłam chęć do życia w tym kraju….

W kraju, w którym zwalcza się dobro, a prawda jest jedna i słuszna, bo ta z prawa. Odechciało mi się żyć w kraju, gdzie miliony idą na kościół, a człowiekowi który poświęcił się prawdziwie na czynienie dobra, przypisuje się najgorsze zbrodnie ludzkości. Odechciało mi się żyć w kraju, gdzie plucie jadem, szerzenie nienawiści i podziałów to priorytety partii rządzącej. Wszędzie będzie lepiej niż w TEJ Polsce…

Dziś, po latach nękania, ostatecznie poddała się ostoja czynienia dobra – WOŚP…