Walczmy ze sobą, walczmy o swoje zdrowie!!!

Pomyśl, że każdego dnia musisz walczyć ze swoim organizmem, który tak naprawdę jest Twoim własnym i największym wrogiem. Każdy stres, każde potknięcie w postaci błędu dawkowania insuliny czy zjedzenia zbyt dużo lub odwrotnie – za mało, każda decyzja o podjęciu aktywności fizycznej w nieodpowiednim momencie, każde wydawałoby się nieistotne działanie wbrew chorobie rodzi reakcję, której nie na się uniknąć, a najlepiej, żeby w ogóle nie miała miejsca. Paradoksalnie te same zachowania i decyzje osoby zdrowej nie prowadzą u niej do takich konsekwencji, jak u diabetyka. To jest jak zamknięte koło, walka z wiatrakami, wydawałoby się – wyrok. Przychodzi złość na chorobę, zaprzeczanie, frustracja, może nawet w dłuższej perspektywie depresja. Rodzi się pytanie, jak sobie radzić, jak żyć z chorobą?

Dziś bardzo refleksyjnie i melancholijnie. Z jednej strony z bardzo osobistego powodu o którym nie powinnam pisać, napiszę więc jedno: życzę Wam chorym opoki w chorobie,  a zdrowym – wsparcia w codzienności, bo i te codzienne obowiązki na barkach jednej zdrowej osoby to też zbyt wiele…

Druga strona medalu to dzisiejsze wieści dotyczące diagnozy cukrzycy typu 1 (lub też LADA) u syna znajomej z pracy. Chłopak jest już dorosły, jednak wykrycie u niego cukrzycy było dość późne, bo był na granicy śpiączki ketonowej. Do tego przyplątała się poważna infekcja bakteryjna, leżał na oddziale intensywnej terapii, później dość długo na oddziale diabetologicznym. Dziś pojawił sie u mnie w pracy z receptą na dobrze znany mi zestaw leków. Trudno w to uwierzyć, że ktoś mając ponad 30 lat może zachorować, a jednak każdego może to dotknąć. Bądźmy czujni na wystąpienie u siebie lub bliskich takich objawów jak: wzmożone pragnienie, częste wizyty w toalecie i obfite siusianie, nadmierną senność, specyficzny zapach jabłek (acetonu) z ust jako objawów przewlekłej hiperglikemii. Cukrzyca typu 1 wcale nie jest taka rzadka, jakby się mogło wydawać. Mocno mną to wstrząsnęło i jakoś nie mogę się pozbierać, bo wiem jak przeżywa to jego matka i niestety wiem, jaką trudną drogę przyjdzie mu przebyć. Chciałabym dac jakąś dobrą, uniwersalną radę każdemu, kto znajduje się w takiej sytuacji, na początku swojej „cukrzycowej kariery”. Jest trudno, ale chyba jedno jest najbardziej zasadne: żyj, ale lepiej i w zgodzie z chorobą. Dbaj o siebie, zmień nawyki żywieniowe, a jak już oswoisz się z tematem hipo- i hiperglikemii i ich objawów, otrzaskasz się ze świadomością, że jesteś chora/chory – zacznij się ruszać. Pomyśl, że ta choroba to idealny powód do zmiany Ciebie, Twojego sposobu odżywiania, trybu Twojego życia – na lepsze. Trzymam kciuki za wszystkich „cukrzycowych świeżaków”. Ja jestem dzis w momencie, kiedy jestem pogodzona z tym, co mi dolega, ale jak każdy mam lepsze i gorsze momenty. I to niestety w cukrzycy jest nieuniknione. Walczmy, kochani diabetycy, o nasze zdrowe jutro!!! Każdy wygrany dzień jest cegiełką budującą naszą zdrową przyszłość.